2019-07-14




Londyn to moje ulubione miasto na świecie. Kapitalne również do robienia streeta. Tym razem szybki wyskok do stolicy Wielkiej Brytanii miał charakter prywatny. Nie było więc czasu na stanie przez godzinę w jednym miejscu, czy spędzenie pół dnia w jednej dzielnicy. Tym razem z chęcią odkrywałem miasto z zupełnie innej strony. Była to też okazja do poznania nowych miejsc na robienie streeta w przyszłości.



Londyn, UK, 2019

Aparat na prywatnym wyjeździe jest pod ręką, jednak tylko na wszelki wypadek – gdyby kadry wręcz pojawiły się same pod moim nosem. I tak było w przypadku tych trzech prezentowanych zdjęć. Pierwsze z nich (u góry) wykonałem przed hotelem Marriott przy Westminster Bridge. Wszedłem na schody pomiędzy rodzinę rozmawiającą z pracownikiem hotelu i sfotografowałem replikę Big Bena na dziedzińcu. Drugie ze zdjęć (po środku) to kadr z metra, który komponowałem w oparciu o twarze patrzące ku górze. Żałuję jedynie tej niebieskiej poręczy, która przysłania jedną z pasażerek. Trzecią fotografię wykonałem z górnego pokładu autobusu jadącego przez Trafalgar Square, wykorzystując jego szybę do lustrzanego odbicia lewej strony kadru. Na korzyść zdjęcia działa moim zdaniem również to, że także autobus w kolorach flagi Wielkiej Brytanii jest zduplikowany.



Londyn, UK, 2019

Cała reszta zdjęć to raczej pamiątkowe pocztówki, niemające ze streetem nic wspólnego i tym bardziej nie nadające się do publikacji. Nie po to mam nadzieję tu zaglądacie. Fotografia uliczna oczywiście wiąże się z podróżowaniem, najczęściej po największych zatłoczonych miastach na świecie, jednak nie chciałbym zamienić tego miejsca w blog podróżniczy.