2016-02-18


To ciemne i rozmazane zdjęcie, które widzicie powyżej, to moje pierwsze świadome zdjęcie wykonane 20 listopada 2005 roku pożyczonym aparatem cyfrowym. Piszę świadome, bowiem wcześniej jako młody chłopak miałem do czynienia z aparatem, ale nie wiązało się to z żadnym uczuciem. Ot zwykłe mechaniczne zastępowanie osoby dorosłej za obiektywem. Natomiast tamtego wieczoru był to moment w którym zafascynowanie fotografią dochodziło do kulminacyjnego punktu, za którym nie było już odwrotu. Parę miesięcy później kupiłem własny aparat i zacząłem regularnie rejestrować świat wokół mnie. Właśnie minęło 10 lat od kiedy zacząłem robić zdjęcia.

Otwierając pierwszy folder w moim archiwum widzę kilka kadrów z 17 lutego 2006 roku. Leżał wtedy śnieg, a ja sfotografowałem mojego psa i krzewy w ogrodzie. Myślę sobie, że chyba każdy rozpoczyna od takich właśnie zdjęć. Zacząłem prowadzić fotobloga, który (po kilku modyfikacjach) towarzyszy mi po dziś dzień. Pamiętam, że w tamtych czasach fotoblogi były bardzo osobiste i prezentowały autorskie spojrzenie na codzienność wokół nas. Najczęściej linkowane były nazwiska Chudkiewicz, Danieluk, Pogoda. Ja natomiast wychowałem się na Daily Dose of Imagery, który ukształtował moje zainteresowanie miastem. Sam Javanrouh z Toronto codziennie zamieszczał jedno zdjęcie i robił to regularnie przez 10 lat.

Czyniąc ten wpis mam za sobą 8 lat pracy zawodowej dla dwóch bydgoskich gazet. Na dysku zarchiwizowanych mam ponad 110 tysięcy zdjęć, które zajmują ponad 300 GB. I tak sobie po cichu życzę, żeby starczyło mi sił i chęci na kolejne dziesięć. A każdego, kto czyta ten wpis zachęcam do odnalezienia w sobie (być może ponownie) tej miłości do... po prostu do robienia zdjęć. I cieszenia się z samego procesu, a nie tylko końcowego wyniku.